czeczenia blog

Twój nowy blog

Kielce: spotkanie z Krystyną Kurczab-Redlich 24 stycznia

Krystyna Kurczab-Redlich, wieloletnia korespondentka polskich mediów w Rosji i
autorka przejmujących reportaży zebranych w najnowszej książce „Głową o mur
Kremla”, dwukrotnie spotka się w czwartek z kielczanami. Głównym tematem będzie
Czeczenia. Pierwsze spotkanie odbędzie się o godz. 12 w auli I Liceum
Ogólnokształcącego im. Stefana Żeromskiego w Kielcach przy ul. Ściegiennego 15,
kolejne o godz. 17 w auli Wyższej Szkoły Umiejętności przy ul. Wesołej 52.
-
Nie jestem adwokatem Czeczenów. Jestem tropicielem faktów. Kreml poddał
Czeczenów terrorowi moralnemu i fizycznemu, a świat terrorowi kłamstwa. Nie
walczę o wolność Czeczenii, walczę o pamięć o niej – mówi Krystyna
Kurczab-Redlich. Do Rosji autorka trafiła w 1990 roku. Pisała korespondencje do
„Przekroju”, „Polityki”, „Newsweeka”, pracowała też dla „Sztandaru Młodych”,
„Życia Warszawy”, „Dziennika Polskiego” i „Nowego Dziennika” w USA. Od 1997 roku
była korespondentką Polsatu. Od początku tzw. II wojny czeczeńskiej śledziła
wydarzenia w republice. W 2000 r. ukazała się jej książka o Rosji i Czeczenii –
„Pandrioszka”, o której z uznaniem wyrażało się wielu znawców tematu, m.in.
Ryszard Kapuściński i Bronisław Geremek. Między 2002 a 2004 rokiem
Kurczab-Redlich zrealizowała filmy dokumentalne o Czeczenii, które Polsat
wyemitował w programie „Raport specjalny”. W 2003 roku reporterka dostała
nagrodę Amnesty International za publikacje o naruszeniu praw człowieka w
Czeczenii. Dwa lata później czeczeńska organizacja Echo Wojny, Amnesty
International oraz Helsińska Fundacja Praw Człowieka poparły jej kandydaturę do
Pokojowej Nagrody Nobla.

źródło: Gazeta Wyborcza Kielce

Radio Zachód niedziela 20 stycznia o godz. 9.00 – „Kamisa nie płacze” reportaż
Lecha Kwiecińskiego. Opowieść o dalszych losach czeczeńskiej rodziny.

We
wrześniu ubiegłego roku informowaliśmy o tragedii Kamisy -  Czeczenki, która jak
wielu jej rodaków, uciekła z ogarniętej wojną ojczyzny. Matkę z czwórką dzieci,
wynajęci przewodnicy przywieźli na Ukrainę i tam pozostawili. Przez Słowację
kobieta usiłowała dostać się do Polski. Dopiero trzeciego dnia błądzenia po
Bieszczadach trafiła na polskich pograniczników. Jej córki zmarły z wyczerpania
i wyziębienia. Kamisa została sama z najmłodszym synem. Cały kraj współczuł
36-letniej Czeczence, którą jeszcze w szpitalu odwiedziła Maria Kaczyńska.
Obiecała jej, mężowi, ocalałemu dziecku status uchodźów – niezbędny do tego, by
w Polsce  normalnie żyć. Na obietnicach na razie się jednak skończyło. Kamisa
znalazła schronienie w Stefanowicach koło Zbąszynia. Tu czeczeńską rodzinę
przygarnęła pod swój dach rodzina polska.

 Radio Zachód SA 103 i
106 FM.


http://www.zachod.pl

Cogito
2007-10-22
Artur Maciak

Młodzi wojny
Młodzież
dorasta u nas za wcześnie i za wcześnie umiera… Nasz naród ginie,
może już zginął, skoro palą nasze książki. Brat zawsze powtarzał słowa
ojca, że bez słów zginie naród, dlatego został, by tych spisanych słów
pilnować – mówi Toita, emigrantka z Czeczenii.

W
czasie rozpadu ZSRR Czeczenia ogłosiła niepodległość. W 1992 odmówiła
podpisania układu stowarzyszeniowego z Federacją Rosyjską. Rosja nie
uznała tej odmowy i w 1994 rozpoczęła wojnę mającą na celu opanowanie
Czeczenii. Konflikt z przerwami trwa do dziś, mimo że Rosja w 2002
ogłosiła oficjalne zakończenie wojny. Różne źródła donoszą o zbrodniach
przeciwko ludności cywilnej – gwałtach, uprowadzeniach, torturach,
okaleczaniu ludzi, handlu organami ludzkimi, handlu zwłokami…

Czeczeńskie kobiety w obozie dla uchodźców w Wołominie.
Fot. AFP

Jestem Czeczenką

Społeczność czeczeńska składa się z tejpów – klanów rodzinnych. Każdy
Czeczen zna (przynajmniej powinien) siedmiu przodków ojca – po imieniu,
siedem pokoleń wstecz. Na pytanie: „Skąd pochodzisz?”, nie odpowiada
się, że np. z Groznego (bo tam się urodziłem). Wymienia się miejsce
urodzenia, zamieszkania przodków. Taki jest zwyczaj – jeden z wielu
świadczących o mocnych więziach rodzinnych. Jeżeli jednemu z członków
rodziny coś się stanie, ma kłopoty – cała familia rusza na pomoc, stara
się udzielić wsparcia. Odbywa się posiedzenie starszych, oni decydują,
doradzają, jak rozstrzygnąć problem. Nikt z czeczeńskiej rodziny nie
jest pozostawiony sam sobie.

Jachita jednak została sama… Zupełnie sama. I to w obcym państwie.
Jachita to nie jest jej prawdziwe imię, nie chce go zdradzić, jak też
miejsca, skąd pochodzi. Tutaj też się boi. Kogo?

– Sam wiesz, kogo? Przez długi czas w Polsce była Rosja… Strach przykleja się do człowieka na bardzo długo.

Do Czeczenii nie wróci, póki jej kraj nie będzie naprawdę wolny. Na
szczęście w Polsce nikt jej nie zabrania być Czeczenem, może pamiętać i
mówić o tym, co dla niej jest i dla jej rodziny było najważniejsze.

Jest uchodźcą. Opuściła swój kraj, bo chciała po prostu żyć, nie
wegetować w stanie ciągłego zagrożenia, z nieustanną myślą, że śmierć
czai się za rogiem, że zaraz zapuka do drzwi.

Jachita ma dopiero 21 lat. Rozpromienia się na chwilę, ale zaraz
smutnieje, pokazując na szyby lśniące czerwienią zachodzącego słońca. -
Tak płonęły okna w Groznym. Potem wyglądały jak ludzie z wypalonymi
oczodołami. Puste, czarne, bez życia. Jakieś takie półdomy, w których
trzeba żyć – bez wody, światła, kawałka dachu i ściany…

Mimo tak okropnych warunków, dziewczyna nie myślała o emigracji.
Dopiero dziwne zniknięcie dwóch osób z jej rodziny skłoniło ją do
rozmyślań o wyjeździe. A potem wydarzenia potoczyły się same…

- Mąż i ojciec po prostu przepadli, znikli bez wieści. Po jakimś czasie
ktoś zażądał ode mnie okupu, bo inaczej znikną następni, dziadkowie i
rodzeństwo. Okup daliśmy, a oni i tak nie wrócili… A mnie zabrano na
przesłuchanie – Jahita ma wyraźne blizny na przegubach dłoni. – Bito
mnie za to, że pomagałam bojownikom czeczeńskim. Przecież to byli ranni
chłopcy, moi rówieśnicy, a ja jestem pielęgniarką… Ale dla państwa
moje ludzkie odruchy to zbrodnia. Tak się nie da żyć…

Jachita próbuje żyć w Polsce normalnie, spotykać się z ludźmi, nie bać się…

Nadzieja umiera ostatnia

Brat Toity (przyjaciółki Jachity), zdeklarowany pacyfista, nie wierzył,
że rosyjskie czołgi wjadą do Czeczenii. Nie uciekł z kraju jak jego
siostra, został w Groznym. Został, by pilnować mieszkania i przede
wszystkim opiekować się rodzinną biblioteką, gromadzonym przez lata
księgozbiorem.

Toita interesuje się historią Polski czasów wojny. Mówi, że jej brat bardzo przypomina bohaterów powstania warszawskiego, Kamieni na szaniec Bratnego.

– Młodzież dorasta u nas za wcześnie i za wcześnie umiera… Nasz naród
ginie, może już zginął, skoro palą nasze książki. Brat zawsze powtarzał
słowa ojca, że bez słów zginie naród, dlatego został, by tych spisanych
słów pilnować.
Czołgi wkroczyły. Jeden z nich wjechał na teren rodzinnego podwórka
Toity. Świadkowie opowiadali, że jej brat chciał porozmawiać z
żołnierzami rosyjskimi, wyszedł w ich kierunku z piciem i papierosami.
Wtedy w kierunku, skąd dochodził jego głos, padły strzały z broni
maszynowej. Żołnierze rosyjscy to przeważnie młodzi, wystraszeni
chłopcy, wcieleni do armii nie ze swojej woli. Dla nich każdy Czeczen
to bojownik. Brat Toity bojownikiem nie był. Był pacyfistą, kochał
ludzi i książki…

Obóz dla uchodźców z Czeczenii w Wołominie.
Fot. AFP

-
Leżał martwy na ziemi, gdy zaczęło się bombardowanie. Ktoś przykrył go
kratą wyrwaną ze zburzonego okna. Po to, by psy nie rozszarpały ciała,
by nie zjadły i nie rozniosły szczątków po okolicy. Taka nasza
tradycja, że musimy mieć cokolwiek, jakąkolwiek części martwego ciała,
by pochować człowieka – trudno uwierzyć, że Taita, jak jej
przyjaciółka, skończyła dopiero niedawno 20 lat i żyje już z tak
wielkim bagażem doświadczeń i strat… – Podejście mojego brata do
wojny to wyjątek. Inni czeczeńscy chłopcy się bronią. Jeśli strzelają
do nich, to w końcu zdobywają broń i strzelają w obronie, by nie dać
się zabić i bronić swoich rodzin. Żołnierzy rosyjskich nauczono, że
każdy mężczyzna Czeczen to wróg. Więc każdy mężczyzna Czeczen musi się
bronić, bo zginie. Nie ma innej drogi. Niesprawiedliwa, okrutna wojna
czeczeńskich partyzantów z regularną armią wielkiego mocarstwa trwa
nadal…

Wieczny strach

Czeczeńskie przyjaciółki moich rozmówczyń mają po 18 – 25 lat i… są
wdowami. Ich mężowie zginęli, często bez wieści. Za taki los dziewczyny
nie winią jednak pojedynczych rosyjskich żołnierzy, winią system.

- Szkoda mi tych rosyjskich żołnierzy, nikt ich nie pytał: „Chcesz
jechać?” – w Toicie nie ma nienawiści, chęci zemsty za śmierć
najbliższych. – To nie byli kontraktowi żołnierze, którzy walczyli za
pieniądze i wiedzieli, po co i gdzie jadą, tylko zwykli biedni
żołnierze. Ich matki kilka lat potem przyjeżdżały do Groznego, chodziły
i szukały ich… Wtedy matki Czeczenki też pomagały im w poszukiwaniu
swoich dzieci. Odnajdywały ich martwych lub żywych w obozach
jenieckich, niektórych podobno udawało się wyciągnąć…

- Mój mąż przepadł bez wieści – wspomina Jahita. – Nie wiemy, czy żyje…

Na przesłuchaniach, z których pozostały jej blizny, zabierano ją kilka
razy. Szantażowano, by wydała kogokolwiek, choćby sąsiadów, bo inaczej
zabiorą kogoś z najbliższych. Nikogo nie wydała, ale – jak się potem
okazało – jej najbliżsi sąsiedzi i przyjaciele poddali się presji,
wskazali miejsce ukrywania się starszego brata dziewczyny.

- Zabili go. To była tragedia. Mieszkaliśmy obok siebie przez lata… –
słowo „zaufanie” nie ma od tej pory dla Jahity żadnego znaczenia. Nie
ufa nikomu. Jej młodszy brat jest teraz na Zachodzie (dziewczyna boi
się nawet powiedzieć, gdzie konkretnie), w ośrodku dla uchodźców. Stał
się bojownikiem już wieku 10 lat. Widział, jak zabijają jego starszego
brata, kolegów z podwórka.

- To było prawie 10 lat temu – tłumaczy Jahita. – Do tej pory, gdy o
tym sobie przypomni, zaczyna się jąkać, z trudem łapie oddech. Dłonie
zaciska aż palce stają się sinobiałe. To emocje. Czasem rozmawiam z nim
przez telefon. Chłopak czeczeński, jak dorasta, myśli o tym, czy będzie
bojownikiem czy nie. Przed nim wojna, przed nim przygotowanie do wojny.
Jeśli nie walczysz, to zdradziłeś – taka często jest przed nimi
alternatywa. Chciałam oszczędzić tego bratu, moim dzieciom. Dlatego
wyjechaliśmy. Wielu nauczycieli i profesorów emigrowało. To nie jest
zwykła ucieczka, to sposób przetrwania, taka walka. Za granicą możemy
być Czeczenami bardziej niż w naszym kraju…


Film dokumentalny „Russia – Chechnya. Voices of Dissent”
prod. Wielka Brytania 2005, reżyseria Carlo Nero. Film jest hołdem złożonym
ludziom, którzy przez lata walczyli o sprawiedliwość i wolność w Rosji,
Czeczenii i innych dawnych republikach sowieckich, a także organizacjom
walczącym o prawa człowieka. Władimir Bukowski, znany sowiecki dysydent, żyje w
Anglii i w dalszym ciągu nieustannie walczy o prawa człowieka w Rosji. Zaczął
jeszcze jako nastolatek, gdy w ZSRR panował reżim Breżniewa. W filmie próbuje
wyjaśnić przyczyny powrotu do władzy byłych oficerów KGB, którzy pod rządami
Putina dowodzą wszystkimi ministerstwami w Rosji. Ten nagły powrót do władzy ma,
według Bukowskiego, ścisły związek z zamachem w sierpniu 1990 roku i dwiema
wojnami przeciwko Czeczenii. Zrozumieć jego sposób myślenia pomaga opowieść o
latach 6o. i 70. w Rosji, protestach przeciwko sowieckiej inwazji na
Czechosłowację i politycznych represjach, w tym torturach w zakładach
psychiatrycznych, którym został poddany nie tylko Bukowski. W dokumencie „Rosja
- Czeczenia. Głosy protestu” wypowiada się m.in. Elena Bonner, żona Andrieja
Sacharowa, laureata pokojowej nagrody Nobla i zamordowana rok temu dziennikarka
Anna Politkowska. Wyjaśniają cel walki o godność Czeczenów oraz kampanii w
obronie zatrzymanych z przyczyn politycznych Michaiła Chodorkowskiego i
Trepaszkina.

Najbliższe emisje: Planete 21 grudnia godz. 21.45, 28
grudnia godz. 17.20. Film trwa 47 min.

Planete.pl

Agencja Kavkaz Center opublikowała pierwsze omry
(dekrety) Abu Usmana (Doku Umarowa), amira Emiratu Kaukaskiego, dotyczące
reformy nowo proklamowanego państwa islamskiego. Dekrety weszły w życie z dniem
10 października 2007 roku (wg kalendarza islamskiego 29 Ramadan 1428 roku).

Dekret Nr 1 dotyczy proklamowania Emiratu Kaukaskiego.

Na
podstawie dekretu Nr 2 na terytorium Emiratu Kaukaskiego zostaje wprowadzony
oparty na szariacie system rządzenia państwem. Zgodnie z wymogami szariatu
zostaną ustanowione wszelkie struktury państwa oraz zorganizowana ich
działalność.

Dekretem Nr 3 wprowadzono wilajet – jednostkę
administracyjno-terytorialną w składzie Emiratu Kaukaskiego.

Dekret
Nr 4 w sprawie przekształcenia Czeczeńskiej Republiki Iczkeria w Wilajet
Nochczijczo (Iczkeria) Emiratu Kaukaskiego.

Dekret Nr 5 w sprawie
podziału administracyjno-terytorialnego Emiratu Kaukaskiego, w którego
skład weszło 6 jednostek: Wilajet Dagestan, Wilajet Nochczijczo (Iczkeria),
Wilajet Gałgajczo (Inguszetia), Wilajet Iriston (Osetia), Wilajet Nogajski
Step, Zjednoczony Wilajet Kabardo-Bałkarsko-Karaczajski.

Dekret Nr
6 w sprawie ustanowienia instytucji walich (tur. wali – zarządca) wilajetów
Emiratu Kaukaskiego.

Dekret Nr 7 w sprawie likwidacji instytucji
prezydenta Czeczeńskiej Republiki Iczkeria. Dekret Nr 8 w sprawie likwidacji
Gabinetu Ministrów i Parlamentu byłej Czeczeńskiej Republiki
Iczkeria.

Źródło: Kavkaz Center

24 października o 18.00 Centrum Inicjatyw Międzykulturowych zaprasza do Bielańskiego Ośrodka Kultury na ul. Goldoniego 1 na wieczór czeczeński.
W planie między innymi prelekcja Issy Adajewa, ostatniego dyrektora Muzeum Narodowego w Groznym, występy zespołu „Dzieci Wajnachów” i „Jestem za” oraz degustacja czeczeńskich słodkości. Wstęp wolny!

Centrum Inicjatyw Międzykulturowych jest kołem naukowym, które powstało jesienią 2006 przy Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego. Celem CIMu jest integracja uchodźców z polskim społeczeństwem, walka ze stereotypami dotyczącymi cudzoziemców oraz szeroko pojęta pomoc osobom starającym się o status uchodźców. Jednym z najważniejszych działań wolontariuszy CIMu jest pomoc dzieciom i młodzieży w nauce szkolnej oraz dorosłym w nauce języków.

www.refugee.pl

Streszczenie raportu Amnesty International, który ukazał się 23 maja
2007.
„Pokazują jedynie prace budowlane; odbudowa – to jest coś. Nie pokazują
płaczących matek, które poszukują swoich dzieci” – matka poszukująca syna,
ofiary wymuszonego zaginięcia, czerwiec 2006.

W Czeczenii, rosyjskiej
republice na Północnym Kaukazie, życie oficjalnie „wróciło do normy”. Urzędnicy
twierdzą, że konflikt się zakończył, a Republika Czeczenii jest sceną
olbrzymiego projektu odbudowy. Do regionu płyną pieniądze przeznaczone na
odbudowę budynków i infrastruktury, zniszczonych w trakcie kampanii wojskowych,
które w 1994 i 1999 r. zainicjowały rosyjskie siły federalne.

Ramzan
Kadyrow, niedawno mianowany prezydent Czeczenii, oświadczył, że jest ona
„najbardziej spokojnym regionem Rosji”, a także – najbezpieczniejszym (Interfax,
20 lutego 2007). Obrońcy praw człowieka, w tym Amnesty International,
zaprzeczają temu twierdzeniu. Konflikt trwa, mimo iż zmniejszyła się liczba
operacji militarnych na szeroką skalę, a obie strony tego konfliktu wciąż łamią
prawa człowieka. Mimo iż w ciągu ostatnich lat zmalała liczba zarejestrowanych
wymuszonych zaginięć i porwań, wciąż mają one w Czeczenii miejsce.

Można
odbudować domy i lotniska, ale nie można odbudować życia zniszczonego podczas
konfliktu. Nie podano ostatecznej liczby cywilnych ofiar tego konfliktu.
Szacuje się, że od 1999 roku zostało zamordowanych nawet 25 tys. osób. Wiele z
nich pochowano w nieoznaczonych grobach. W całej Czeczenii znaleziono 52 masowe
groby.

Życie tych, którzy przeżyli zniszczyły takie naruszenia
podstawowych praw jak tortury, gwałty, arbitralne zatrzymania i szabrowanie ich
domów. Tysiące z nich uciekły, żyjąc poza Czeczenią jako uchodźcy wewnętrzni.

Wciąż dominuje bezkarność za naruszenia praw człowieka. W niemal
wszystkich sprawach władze zawiodły w dochodzeniu i skazywaniu winnych poważnych
naruszeń praw człowieka i prawa humanitarnego, do jakich dochodziło w trakcie
konfliktu. Zawiodły również w kwestii zadośćuczynienia ofiarom tych naruszeń.

Niniejszy dokument stanowi streszczenie raportu „Federacja Rosyjska:
Jaka sprawiedliwość dla zaginionych w Czeczenii?” (AI Index: EUR 46/015/2007),
wydanego w maju 2007 przez Amnesty International.

Wymuszone zaginięcia i
porwania

Mam odpowiedzi od wszystkich urzędników – począwszy od
prokuratury, skończywszy na kancelarii prezydenta – ale to nie o nie chodzi; one
nic nie wnoszą do sprawy. Co mi przyjdzie po kawałkach papieru? Nie ich
potrzebuję.
- Matka szukająca syna; zaginął w 2002 roku

Uzbrojeni
i zamaskowani mężczyźni w mundurach wciągnęli do samochodu Bułata Cziłajewa i
Asłana Izraiłowa. Miało to miejsce 9 kwietnia 2006 roku na jednym z głównych
skrzyżowań w Czeczenii. W pobliżu tego skrzyżowania znaleziono później wojskowy
nieśmiertelnik należący do członka batalionu Zapad (Zachód) – rosyjskiej
federalnej jednostki wywiadu wojskowego podlegającej Ministerstwu Obrony.
Właściciel nieśmiertelnika twierdził, że go zgubił i zaprzeczył, jakoby brał
udział w arbitralnym zatrzymaniu; później zresztą został zamordowany. W
śledztwie w sprawie wymuszonego zaginięcia tych dwóch mężczyzn nie postawiono
nikomu zarzutów. Bułat Cziłajew pracował jako kierowca w organizacji
pozarządowej Grażdańskoje Sodejctwie (Pomoc Obywatelska), do której zadań
należało udzielanie pomocy medycznej ofiarom konfliktu zbrojnego.

Wymuszone zaginięcia, dokonywane przez funkcjonariuszy państwowych oraz
porwania przez ugrupowania zbrojne są jednymi z najbardziej szokujących
przypadków łamania praw człowieka podczas konfliktu w Czeczenii. Szokującymi
zarówno z powodu skali zjawiska, jak i z powodu szczególnego okrucieństwa tej
formy łamania praw człowieka.

Po raz ostatni widziano Chamzata
Tuszajewa, kiedy wchodził do kompleksu budynków administracyjnych w dzielnicy
Staropromysłowskiej w Groznym, 8 czerwca 2006 roku. Poprzedniego dnia jego żona
odebrała telefon od mężczyzny, który twierdził, że dzwoni z prokuratury, i
wezwał Tuszajewa do prokuratury. Chamzat Tuszajew wraz z żoną stawił się o godz.
10 w kompleksie budynków prokuratury, jego nazwisko zapisano przy głównym
wejściu. Wpuszczono go do budynków, a żona została na zewnątrz. O 17:30,
zaniepokojona jego nieobecnością, poprosiła strażnika, aby zadzwonił do biura
prokuratora. Pracownik biura miał powiedzieć strażnikowi, że Tuszajew w ogóle
nie stawił się na przesłuchanie. Jego żonie nie było dane dowiedzieć się co
ostatecznie stało się z mężem.

Wymuszone zaginięcia i porwania powodują
szczególny rodzaj tortury psychicznej dla krewnych ofiar. Nie są oni w stanie
ustalić, czy członek ich rodziny żyje, czy nie. Odmawia się im tym samym prawa
do żałoby oraz uregulowania swoich problemów prawnych i praktycznych. Dla nich
konsekwencje wymuszone zaginięcie nie mają końca i dlatego przez trybunały praw
człowieka uznawane jest za „długotrwałe” naruszenie praw człowieka.

Podczas pierwszych lat drugiego konfliktu w Czeczenii, żołnierze
rosyjskiej armii federalnej okrążali i zabierali cywilów czy to podczas blokad
drogowych, czy też w czasie „zaczistek” (rajdów wojskowych). Zakrojone na
szeroką skalę naloty sił rosyjskich na czeczeńskie wsie i miasteczka rozwinęły
się później w bardziej celowe operacje. Przeważnie odbywają się nocą, przeważnie
dokonują ich uzbrojeni, zakamuflowani i często też zamaskowani mężczyźni.
Przyjeżdżają wieloma samochodami wojskowymi, które mają zakryte tablice
rejestracyjne. Zabierają ludzi w nieznane miejsca. W trakcie trwania konfliktu
coraz częściej w wymuszone zaginięcia były angażowane czeczeńskie służby
bezpieczeństwa.

Tysiące zaginionych

Każdego dnia myślisz: gdzie
on jest? Może dziś wróci, może – jutro.
- Matka szukająca syna; zaginął w
czerwcu 2006 roku

Wydaje się, że w tej małej republice – liczącej 15
tys. km2 i mniej niż milion mieszkańców – każdy zna kogoś, kto padł ofiarą
przymusowego zaginięcia lub porwania. W wielu rodzinach zaginęła więcej niż
jedna osoba. Niektórzy są później zwalniani. W innych przypadkach odnajduje się
ciała, które noszą ślady nagle zadanej śmierci. Jednak w przeważającej liczbie
przypadków – los i miejsce pobytu osoby zaginionej pozostają nieznane i nikt nie
odpowiada za tę zbrodnię.

W czerwcu 2000 r. na rynku w Groznym rosyjskie
siły federalne okrążyły Nurę Said-Aliewnę Lulujewę, 40-letnią matkę czworga
dzieci i kilka innych osób, wśród których było dwóch jej kuzynów. Zabrali
wszystkich. Niky nie wiedział, gdzie się znajdują. Do czasu, kiedy kilka
miesięcy później, w lutym 2001 roku, znaleziono ich ciała w masowym grobie w
pobliżu Chankały, siedziby głównej wojsk rosyjskich w Czeczenii. Większość z 51
ciał ubrana była po cywilnemu, niektóre miały zawiązane oczy, a wielu -
skrępowane ręce i stopy. Niektórzy ludzie, których ciała znaleziono w tym
grobie, byli po raz ostatni widziani żywi w areszcie rosyjskich sił federalnych.

Rosyjska organizacja pozarządowa Memoriał ma w swoim rejestrze ponad 2
tysiące indywidualnych spraw zaginięć w państwowych izbach zatrzymań i porwań
dokonywanych przez zbrojne ugrupowania w Czeczenii. Swoje badanie Memoriał
przeprowadził na zaledwie jednej trzeciej terytorium Republiki Czeczenii, tak
więc nie odzwierciedla ono w pełni skali naruszeń. Organizacja oszacowała, że od
1999 roku w Czeczenii zaginęło pomiędzy 3 tys. a 5 tys. mężczyzn, kobiet i
dzieci. Za większość z tych zaginięć odpowiedzialni byli funkcjonariusze
państwowi. Według innych organizacji, szacunkowa liczba zaginionych jest nawet
wyższa.

Panująca w regionie, przenikająca wszystko atmosfera strachu
sprawia, że ludzie z coraz większą niechęcią zgłaszają takie przypadki. Wiele
rodzin woli skorzystać z nieoficjalnych kanałów, aby zapewnić swoim krewnym
powrót do domu. W wyniku tego liczba wymuszonych zaginięć i porwań jest
niedoszacowana.

Rosyjscy i czeczeńscy urzędnicy zostali w końcu zmuszeni
do chociaż przybliżonego oszacowania skali i wagi problemu. Według rzecznika
praw obywatelskich Republiki Czeczenii Nurdi Nuchażiewa, w republice za
porwanych, zaginionych lub poszukiwanych uznaje się do 2,8 tys. osób (stan na 1
marca 2007). Do kwietnia 2005 roku czeczeńska prokuratura rozpoczęła 1814
dochodzeń w sprawie wymuszonych zaginięć i porwań 2540 osób w Czeczenii.

Czeczeński parlament ustanowił komisję ds. poszukiwania porwanych i
poszukiwanych ludzi. Stało się tak na wniosek czeczeńskiego rzecznika praw
obywatelskich, który wezwał do jej utworzenia dekretem prezydenckim, aby w ten
sposób położyć kres popełnianiu błędów w śledztwach (Spetsialnii doklad, 2006,
www.chechenombudsman.ru/index.php?option=content&task=view&id=98).

Bezkarność

Mimo iż prokuratura rozpoczęła dochodzenia w sprawie
tysięcy przypadków wymuszonych zaginięć, Amnesty International obawia się, że to
zaledwie garść spraw, w których oskarżono funkcjonariuszy państwowych. W żadnym
jednak przypadku funkcjonariusz państwowy nie był sądzony za samo tylko
wymuszone zaginięcie.

W lutym 2000 roku rosyjskie wojska federalne
zatrzymały w pobliżu Groznego Chadżi-Murata Jandijewa. Przeszukiwał go i
przesłuchiwał rosyjski generał, który później wydał rozkaz, aby „z nim
skończyć”. Od tego czasu nikt nie widział Chadżi-Murata Jandijewa. Jego matka
Fatima Bazorkina o zatrzymaniu syna dowiedziała się z wiadomości telewizyjnych,
od reportera CNN, który w tym czasie towarzyszył siłom zbrojnym i sfilmował
spotkanie Jandijewa z generałem.

Według Europejskiego Trybunału Praw
Człowieka, śledztwo w tej sprawie miało wiele trudnych do wyjaśnienia opóźnień.
Na przykład generała, który przesłuchiwał Jandijewa, przesłuchano po czterech
latach i czterech miesiącach. Innych świadków biorących w udział w procesie nie
przesłuchano wcale.

Trybunał uznał, że Fatima Bazorkina w wyniku
wymuszonego zaginięcia syna i niemożności ustalenia jego losu, cierpiała i nadal
cierpi, przeżywa rozpacz i ból. Stwierdził też, że sposób, w jaki władze
reagowały na jej skargi musi być rozpatrywany w kategoriach nieludzkiego
traktowania.

Rodziny szukają swoich bliskich, narażając się na nękanie i
groźby odwetu ze strony urzędników. Odbywają niezliczone spotkania w
prokuraturach, aby wypytać o najświeższe informacje; spotykają się z
międzynarodowymi wysłannikami, którzy przyjeżdżają do Czeczenii mając nadzieję,
że mogą mieć oni wpływ na lokalne władze; organizują demonstracje przed
budynkami administracji, aby zaprotestować przeciwko obojętności urzędników;
jeżdżą do miejsc, w których odkryto masowe groby, aby sprawdzić, czy nie ma tam
szczątków ich bliskich.

Pewnego ranka w marcu 2006 roku, na
przedmieściach Groznego, kilku wojskowych ubranych w zakamuflowane uniformy i
maski na twarzach zatrzymało na podwórku rodzinnego domu syna Fatimy Mahomedowej
(imię zmienione). Wrócił półtorej godziny później, posiniaczony i z innymi
obrażeniami, skarżąc się na fatalny ból głowy. Trwale uszkodzono mu jedno oko.

Powiedział, że żołnierze go bili chcąc zmusić jego matkę, by wycofała
skargę na wymuszone zaginięcie męża. Rosyjskie wojska federalne zatrzymały go w
2000 roku, potem zaginął. Fatima Mahomedowa szuka go od tamtej pory, wzywając
funkcjonariuszy państwowych do podjęcia śledztwa, i złożywszy skargę do
Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Dziesiątki osób, zrozpaczonych
niemożnością znalezienia sprawiedliwości w Rosji, zwróciło się do Europejskiego
Trybunału Praw Człowieka. Nasiliło to jednak stosowane wobec nich represje i
zaostrzyło nękanie, zastraszanie i niebezpieczeństwo.

Europejski
Trybunał Praw Człowieka wydał do tej pory kilka wyroków w sprawach dotyczących
wymuszonych zaginięć w Czeczenii od 1999 roku. W każdym przypadku uznawał, że
Rosja złamała fundamentalne prawa, m.in. prawo do życia i prawo do skutecznego
środka odwoławczego.

Rekomendacje

Amnesty International wzywa
rosyjskei władze federalne oraz władze czeczeńskie, aby położyły kres wymuszonym
zaginięciom i bezkarności sprawców naruszeń praw człowieka.

W
szczególności władze powinny:

1.. Zapewnić, że przeprowadzą szybko i
dokładnie niezależne i bezstronne dochodzenia w sprawie wymuszonych zaginięć, a
jeśli znajdą się wystarczające dowody, osoby podejrzane o popełnienie tych
czynów staną przed sądem w procesach, spełniających międzynarodowe
standardy.
2.. Zapewnić, że wszystkie masowe groby w Czeczenii zostaną
zbadane przez ekspertów medycyny sądowej, zgodnie w wytycznymi ONZ w sprawie
ekshumacji i analizy szczątków, a także – że zapewni im się odpowiednie środki
do tych badań, m.in. utworzy laboratorium medycyny sądowej w Groznym; poszuka
się i zaakceptuje oferty współpracy ze strony zagranicznych ekspertów, zarówno w
prowadzeniu prac, jak i szkoleniu lokalnego personelu, który też będzie je
wykonywał.
3.. Utworzyć wyczerpującą bazę danych zawierającą informacje o
osobach przymusowo zaginionych w Czeczenii od 1999 roku, bazującą na
informacjach od urzędników państwowych oraz organizacji pozarządowych, a także
bazę danych na temat wszystkich niezidentyfikowanych ciał znalezionych w
Czeczenii. Obie bazy powinny być publicznie dostępne.
4.. Chronić krewnych
osób przymusowo zaginionych oraz świadków zaginięć przed zastraszaniem i
zemstą.

http://lublinfestiwal.amnesty.org.pl

24 czerwca Warszawa gościć będzie wielokulturowy piknik i koncert z tej okazji. Wystąpią uchodźcy z Europy, Azji i Afryki. Wśród planowanych atrakcji jest (po raz pierwszy na polskich scenach!) czeczeński rap, a także tańce hinduskie w stylu Bollywood, indiańskie, flamenco i capoeira, orkiestra indonezyjska, pokazy mody czeczeńskiej i arabskiej, kuchnia różnych kontynentów, atrakcje artystyczne dla dzieci, mnóstwo bajek i opowieści z różnych krajów, warsztaty tańca brzucha i zlot artystów grających na didgeridoo! Dzień Uchodźcy uświetni też w tym roku festiwal filmowy – program festiwalu i pikniku podajemy na ostatniej stronie.

Po co Dzień Uchodźcy?

Dzień Uchodźcy od lat jest w Polsce okazją do posmakowania różnorodności świata. Od 2001 roku, gdy ONZ ogłosiło Międzynarodowy Dzień Uchodźcy, jest to też wydarzenie ogólnoświatowe. Co roku Dzień Uchodźcy jest spotkaniem ludzi różnych kultur i tradycji. Celem Dnia Uchodźcy jest jednak nie tylko zabawa. To dzień, gdy uwaga ludzi w niemal wszystkich krajach świata skupia się na uchodźcach – ludziach, którzy z obawy o swoje życie i bezpieczeństwo musieli uciekać ze swoich krajów. Dzień Uchodźcy to okazja, by zobaczyć, że uchodźcy żyją obok nas, i pomyśleć, czy faktycznie znajdują w naszym kraju ochronę, której potrzebują. Międzynarodowy Dzień Uchodźcy obchodzony jest na całym świecie po to właśnie, żeby o uchodźcach przypomnieć. Żeby uchodźcy mogli pokazać, co gotowi są z siebie dać w nowym kraju, a obywatele nowego kraju mogli zobaczyć w uchodźcach wartościowych ludzi. Dla samych uchodźców Dzień Uchodźcy to szansa na pokazanie siebie: swoich talentów i umiejętności, swojej kultury i tradycji. Wielu uchodźców w Polsce z tej szansy korzysta: uchodźcy prezentują w tym dniu swoją kuchnię, muzykę, tańce, stroje i zwyczaje. Dla Polaków to rzadka okazja do przekonania się, jak wiele cudzoziemcy wnoszą do naszej kultury.

Integracja jest w naszych rękach

Uchodźcy przybywają do Polski w znaczniejszych grupach od początku lat 90. Od tego czasu Polska nadaje statusy uchodźcy, przewidziane prawem międzynarodowym. Największym problemem uchodźców i osób, które uzyskują w Polsce tzw. „status tolerowany”, pozostaje to, aby w Polsce faktycznie zbudować nowy dom: znaleźć pracę, mieszkanie, móc korzystać z edukacji oraz opieki zdrowotnej. Ochrona uchodźców nie polega wyłącznie na nadaniu statusu – ale na stworzeniu bezpiecznej przestrzeni do życia dla ludzi, którzy z własnego kraju musieli uciekać. Tworzenie miejsca do życia dla uchodźców jest wspólnym zadaniem dla wszystkich – i dla Polaków, i dla uchodźców. Jedni i drudzy muszą wykazać dobrą wolę, żeby się porozumieć. Integracja wcale nie jest łatwa: od uchodźców wymaga przemyślenia własnej kultury i wartości, nauczenia się życia w zupełnie innych warunkach, czasem – zdobycia nowego zawodu, czasem – zaakceptowania tego, że ich doświadczenia w nowym kraju nie są doceniane tak, jak tego oczekiwali. Bycie uchodźcą to dla wielu ludzi lata uczenia się życia od nowa. Wymaga ogromnych pokładów determinacji i odwagi. Podziwu godne są osoby, które potrafią pokonać życiowe tragedie i przekuć je na nowe życie w nowym kraju, nierzadko osiągając duże sukcesy (uchodźcami byli Albert Einstein, Milan Kundera i Madeleine Albright). Od Polaków przyjęcie uchodźców wymaga przełamania stereotypów i okazania otwartości na innych ludzi. To też jest trudne. Trudno jest pokonać nieufność do kogoś, kogo nie do końca się rozumie, kto inaczej wygląda, przestrzega nieznanych nam wcześniej zwyczajów, a nie zna naszych. Bez tego wysiłku w dzisiejszych czasach nie sposób jednak żyć. Świat jest pełen różnic, które bardziej niż kiedyś współistnieją i mieszają się w tych samych miastach, na tych samych ulicach. Wszyscy razem tworzymy ten kulturowy kogel-mogel: my-Polacy i my-uchodźcy; my-biali i my-czarnoskórzy. I tak samo, jak my-Polacy, próbując życia w ojczyznach innych, czekamy na otwartość Irlandczyków, Niemców lub Francuzów, oczekując szacunku dla siebie i wyrozumiałości dla naszych błędów, tak samo zaoferujmy tę otwartość ludziom, którzy życie układają sobie od nowa w Polsce.

Furtką do integracji ze społeczeństwem nie są urzędy i przepisy (choć one też są ważne). Tą furtką są dla uchodźców konkretni ludzie. Nauczyciel, który udzieli pomocy dziecku uchodźców. Pracodawca, który uchodźcę zatrudni. Lekarz, który zadba, by cudzoziemski pacjent zrozumiał jego instrukcje.

I po to też jest Dzień Uchodźcy – żeby integracja uchodźców w oczach wszystkich zyskała ludzki wymiar. Żeby z tematu międzynarodowych konferencji i analiz naukowych stała się dla nas tym, czym jest w istocie – kontaktem ludzi, twarzą w twarz. Wbrew różnicom kulturowym, wbrew stereotypom i barierom językowym.

Zapraszamy wszystkich czytelników Refugee.pl do udziału w Dniu Uchodźcy – i jeśli ten dzień oznacza dzień życzliwości wobec uchodźców, wobec ludzi innych kultur, życzymy wszystkim, by ten dzień trwał wiecznie.
Refugee.pl

Demonstracja

1 komentarz

W sobotę 9 czerwca w godz. 12-13 na Placu Zamkowym w Warszawie odbędzie się manifestacja połączona z akcją zbierania podpisów pod listem do Władimira Putina o wydanie rodzinie ciała zamordowanego prezydenta Czeczenii Asłana Maschadowa, by mógł być pochowany zgodnie z wyznawaną wiarą i czeczeńską tradycją. Podobne mityngi, organizowane z inicjatywy Adama Borowskiego, honorowego konsula Czeczeńskiej Republiki Iczkeria w Polsce, odbędą się o tej samej porze w Warszawie, Kopenhadze, Paryżu Moskwie, Sztokholmie, Wiedniu oraz innych dużych miastach Niemiec, Turcji, Belgii, Norwegii, Azerbejdżanu. Z apelem do uchodźców czeczeńskich o udział w mityngach zwróciła się Ałła Dudajewa, wdowa po pierwszym prezydencie wolnej Czeczenii oraz Iljas Musajew, wiceminister spraw zagranicznych CzRI.

Organizator – Komitet Polska-Czeczenia zaprasza do udziału w akcji!

17 maja (czwartek) o godz. 18 w Kawiarni Naukowej w Krakowie przy ul. Jakuba 29-31 (Kazimierz) Komitet Wolny Kaukaz organizuje pokaz filmów o Czeczenii: „Czeczenia: widmo śmierci” (krótki film dotyczący historii Iczkerii) w reżyserii Krystyny Kurczab-Redlich, „Zapach raju” („The Smell of Paradise”) w reżyserii Marcina Mamonia i Mariusza Pilisa (autorzy filmu, śladem prezydenta Zelimchana Jandarbijewa udają się do Afganistanu…). Przed godz. 18 odbędzie się projekcja krótkich filmów z Czeczenii. Będzie także możliwość nabycia płyt, koszulek itp. oraz rozmowy z działaczami Komitetu Wolny Kaukaz. Wstęp 3 złote.


  • RSS