księga gości

Czeczenia

2008
styczeń
2007
grudzień
październik
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec


out
in



ULV - Ratuj Wilki !





acapella.pl
Ważne
Ludobójstwo
Kontrateksty
Galeria
Filtry
Galeria 2
Galeria 1
Czeczenia
samotność

Mirrors
wiara
miłość
gniew
Kroniki
Bourdonka


od 12.01.2006














Kielce: spotkanie z Krystyną Kurczab-Redlich 24 stycznia

Kielce: spotkanie z Krystyną Kurczab-Redlich 24 stycznia

Krystyna Kurczab-Redlich, wieloletnia korespondentka polskich mediów w Rosji i autorka przejmujących reportaży zebranych w najnowszej książce "Głową o mur Kremla", dwukrotnie spotka się w czwartek z kielczanami. Głównym tematem będzie Czeczenia. Pierwsze spotkanie odbędzie się o godz. 12 w auli I Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Żeromskiego w Kielcach przy ul. Ściegiennego 15, kolejne o godz. 17 w auli Wyższej Szkoły Umiejętności przy ul. Wesołej 52.
- Nie jestem adwokatem Czeczenów. Jestem tropicielem faktów. Kreml poddał Czeczenów terrorowi moralnemu i fizycznemu, a świat terrorowi kłamstwa. Nie walczę o wolność Czeczenii, walczę o pamięć o niej - mówi Krystyna Kurczab-Redlich. Do Rosji autorka trafiła w 1990 roku. Pisała korespondencje do "Przekroju", "Polityki", "Newsweeka", pracowała też dla "Sztandaru Młodych", "Życia Warszawy", "Dziennika Polskiego" i "Nowego Dziennika" w USA. Od 1997 roku była korespondentką Polsatu. Od początku tzw. II wojny czeczeńskiej śledziła wydarzenia w republice. W 2000 r. ukazała się jej książka o Rosji i Czeczenii - "Pandrioszka", o której z uznaniem wyrażało się wielu znawców tematu, m.in. Ryszard Kapuściński i Bronisław Geremek. Między 2002 a 2004 rokiem Kurczab-Redlich zrealizowała filmy dokumentalne o Czeczenii, które Polsat wyemitował w programie "Raport specjalny". W 2003 roku reporterka dostała nagrodę Amnesty International za publikacje o naruszeniu praw człowieka w Czeczenii. Dwa lata później czeczeńska organizacja Echo Wojny, Amnesty International oraz Helsińska Fundacja Praw Człowieka poparły jej kandydaturę do Pokojowej Nagrody Nobla.

źródło: Gazeta Wyborcza Kielce

2008-01-23 10:39:45 skomentuj (3)

Kamisa nie płacze

Radio Zachód niedziela 20 stycznia o godz. 9.00 - "Kamisa nie płacze" reportaż Lecha Kwiecińskiego. Opowieść o dalszych losach czeczeńskiej rodziny.

We wrześniu ubiegłego roku informowaliśmy o tragedii Kamisy -  Czeczenki, która jak wielu jej rodaków, uciekła z ogarniętej wojną ojczyzny. Matkę z czwórką dzieci, wynajęci przewodnicy przywieźli na Ukrainę i tam pozostawili. Przez Słowację kobieta usiłowała dostać się do Polski. Dopiero trzeciego dnia błądzenia po Bieszczadach trafiła na polskich pograniczników. Jej córki zmarły z wyczerpania i wyziębienia. Kamisa została sama z najmłodszym synem. Cały kraj współczuł 36-letniej Czeczence, którą jeszcze w szpitalu odwiedziła Maria Kaczyńska. Obiecała jej, mężowi, ocalałemu dziecku status uchodźów - niezbędny do tego, by w Polsce  normalnie żyć. Na obietnicach na razie się jednak skończyło. Kamisa znalazła schronienie w Stefanowicach koło Zbąszynia. Tu czeczeńską rodzinę przygarnęła pod swój dach rodzina polska.

 Radio Zachód SA 103 i 106 FM.

http://www.zachod.pl

2008-01-20 10:18:39 skomentuj (0)

Młodzi Wojny

Cogito
2007-10-22
Artur Maciak
Młodzi wojny
Młodzież dorasta u nas za wcześnie i za wcześnie umiera... Nasz naród ginie, może już zginął, skoro palą nasze książki. Brat zawsze powtarzał słowa ojca, że bez słów zginie naród, dlatego został, by tych spisanych słów pilnować – mówi Toita, emigrantka z Czeczenii.

W czasie rozpadu ZSRR Czeczenia ogłosiła niepodległość. W 1992 odmówiła podpisania układu stowarzyszeniowego z Federacją Rosyjską. Rosja nie uznała tej odmowy i w 1994 rozpoczęła wojnę mającą na celu opanowanie Czeczenii. Konflikt z przerwami trwa do dziś, mimo że Rosja w 2002 ogłosiła oficjalne zakończenie wojny. Różne źródła donoszą o zbrodniach przeciwko ludności cywilnej – gwałtach, uprowadzeniach, torturach, okaleczaniu ludzi, handlu organami ludzkimi, handlu zwłokami...

Czeczeńskie kobiety w obozie dla uchodźców w Wołominie.
Fot. AFP


Jestem Czeczenką

Społeczność czeczeńska składa się z tejpów - klanów rodzinnych. Każdy Czeczen zna (przynajmniej powinien) siedmiu przodków ojca - po imieniu, siedem pokoleń wstecz. Na pytanie: „Skąd pochodzisz?”, nie odpowiada się, że np. z Groznego (bo tam się urodziłem). Wymienia się miejsce urodzenia, zamieszkania przodków. Taki jest zwyczaj – jeden z wielu świadczących o mocnych więziach rodzinnych. Jeżeli jednemu z członków rodziny coś się stanie, ma kłopoty - cała familia rusza na pomoc, stara się udzielić wsparcia. Odbywa się posiedzenie starszych, oni decydują, doradzają, jak rozstrzygnąć problem. Nikt z czeczeńskiej rodziny nie jest pozostawiony sam sobie.

Jachita jednak została sama... Zupełnie sama. I to w obcym państwie. Jachita to nie jest jej prawdziwe imię, nie chce go zdradzić, jak też miejsca, skąd pochodzi. Tutaj też się boi. Kogo?

– Sam wiesz, kogo? Przez długi czas w Polsce była Rosja... Strach przykleja się do człowieka na bardzo długo.

Do Czeczenii nie wróci, póki jej kraj nie będzie naprawdę wolny. Na szczęście w Polsce nikt jej nie zabrania być Czeczenem, może pamiętać i mówić o tym, co dla niej jest i dla jej rodziny było najważniejsze.

Jest uchodźcą. Opuściła swój kraj, bo chciała po prostu żyć, nie wegetować w stanie ciągłego zagrożenia, z nieustanną myślą, że śmierć czai się za rogiem, że zaraz zapuka do drzwi.

Jachita ma dopiero 21 lat. Rozpromienia się na chwilę, ale zaraz smutnieje, pokazując na szyby lśniące czerwienią zachodzącego słońca. - Tak płonęły okna w Groznym. Potem wyglądały jak ludzie z wypalonymi oczodołami. Puste, czarne, bez życia. Jakieś takie półdomy, w których trzeba żyć - bez wody, światła, kawałka dachu i ściany...

Mimo tak okropnych warunków, dziewczyna nie myślała o emigracji. Dopiero dziwne zniknięcie dwóch osób z jej rodziny skłoniło ją do rozmyślań o wyjeździe. A potem wydarzenia potoczyły się same...

- Mąż i ojciec po prostu przepadli, znikli bez wieści. Po jakimś czasie ktoś zażądał ode mnie okupu, bo inaczej znikną następni, dziadkowie i rodzeństwo. Okup daliśmy, a oni i tak nie wrócili... A mnie zabrano na przesłuchanie – Jahita ma wyraźne blizny na przegubach dłoni. – Bito mnie za to, że pomagałam bojownikom czeczeńskim. Przecież to byli ranni chłopcy, moi rówieśnicy, a ja jestem pielęgniarką... Ale dla państwa moje ludzkie odruchy to zbrodnia. Tak się nie da żyć...

Jachita próbuje żyć w Polsce normalnie, spotykać się z ludźmi, nie bać się...

Nadzieja umiera ostatnia

Brat Toity (przyjaciółki Jachity), zdeklarowany pacyfista, nie wierzył, że rosyjskie czołgi wjadą do Czeczenii. Nie uciekł z kraju jak jego siostra, został w Groznym. Został, by pilnować mieszkania i przede wszystkim opiekować się rodzinną biblioteką, gromadzonym przez lata księgozbiorem.

Toita interesuje się historią Polski czasów wojny. Mówi, że jej brat bardzo przypomina bohaterów powstania warszawskiego, Kamieni na szaniec Bratnego.

– Młodzież dorasta u nas za wcześnie i za wcześnie umiera... Nasz naród ginie, może już zginął, skoro palą nasze książki. Brat zawsze powtarzał słowa ojca, że bez słów zginie naród, dlatego został, by tych spisanych słów pilnować.
Czołgi wkroczyły. Jeden z nich wjechał na teren rodzinnego podwórka Toity. Świadkowie opowiadali, że jej brat chciał porozmawiać z żołnierzami rosyjskimi, wyszedł w ich kierunku z piciem i papierosami. Wtedy w kierunku, skąd dochodził jego głos, padły strzały z broni maszynowej. Żołnierze rosyjscy to przeważnie młodzi, wystraszeni chłopcy, wcieleni do armii nie ze swojej woli. Dla nich każdy Czeczen to bojownik. Brat Toity bojownikiem nie był. Był pacyfistą, kochał ludzi i książki...

Obóz dla uchodźców z Czeczenii w Wołominie.
Fot. AFP
- Leżał martwy na ziemi, gdy zaczęło się bombardowanie. Ktoś przykrył go kratą wyrwaną ze zburzonego okna. Po to, by psy nie rozszarpały ciała, by nie zjadły i nie rozniosły szczątków po okolicy. Taka nasza tradycja, że musimy mieć cokolwiek, jakąkolwiek części martwego ciała, by pochować człowieka – trudno uwierzyć, że Taita, jak jej przyjaciółka, skończyła dopiero niedawno 20 lat i żyje już z tak wielkim bagażem doświadczeń i strat... – Podejście mojego brata do wojny to wyjątek. Inni czeczeńscy chłopcy się bronią. Jeśli strzelają do nich, to w końcu zdobywają broń i strzelają w obronie, by nie dać się zabić i bronić swoich rodzin. Żołnierzy rosyjskich nauczono, że każdy mężczyzna Czeczen to wróg. Więc każdy mężczyzna Czeczen musi się bronić, bo zginie. Nie ma innej drogi. Niesprawiedliwa, okrutna wojna czeczeńskich partyzantów z regularną armią wielkiego mocarstwa trwa nadal...

Wieczny strach

Czeczeńskie przyjaciółki moich rozmówczyń mają po 18 - 25 lat i... są wdowami. Ich mężowie zginęli, często bez wieści. Za taki los dziewczyny nie winią jednak pojedynczych rosyjskich żołnierzy, winią system.

- Szkoda mi tych rosyjskich żołnierzy, nikt ich nie pytał: „Chcesz jechać?” – w Toicie nie ma nienawiści, chęci zemsty za śmierć najbliższych. - To nie byli kontraktowi żołnierze, którzy walczyli za pieniądze i wiedzieli, po co i gdzie jadą, tylko zwykli biedni żołnierze. Ich matki kilka lat potem przyjeżdżały do Groznego, chodziły i szukały ich... Wtedy matki Czeczenki też pomagały im w poszukiwaniu swoich dzieci. Odnajdywały ich martwych lub żywych w obozach jenieckich, niektórych podobno udawało się wyciągnąć...

- Mój mąż przepadł bez wieści – wspomina Jahita. - Nie wiemy, czy żyje...

Na przesłuchaniach, z których pozostały jej blizny, zabierano ją kilka razy. Szantażowano, by wydała kogokolwiek, choćby sąsiadów, bo inaczej zabiorą kogoś z najbliższych. Nikogo nie wydała, ale – jak się potem okazało – jej najbliżsi sąsiedzi i przyjaciele poddali się presji, wskazali miejsce ukrywania się starszego brata dziewczyny.

- Zabili go. To była tragedia. Mieszkaliśmy obok siebie przez lata... – słowo „zaufanie” nie ma od tej pory dla Jahity żadnego znaczenia. Nie ufa nikomu. Jej młodszy brat jest teraz na Zachodzie (dziewczyna boi się nawet powiedzieć, gdzie konkretnie), w ośrodku dla uchodźców. Stał się bojownikiem już wieku 10 lat. Widział, jak zabijają jego starszego brata, kolegów z podwórka.

- To było prawie 10 lat temu – tłumaczy Jahita. - Do tej pory, gdy o tym sobie przypomni, zaczyna się jąkać, z trudem łapie oddech. Dłonie zaciska aż palce stają się sinobiałe. To emocje. Czasem rozmawiam z nim przez telefon. Chłopak czeczeński, jak dorasta, myśli o tym, czy będzie bojownikiem czy nie. Przed nim wojna, przed nim przygotowanie do wojny. Jeśli nie walczysz, to zdradziłeś – taka często jest przed nimi alternatywa. Chciałam oszczędzić tego bratu, moim dzieciom. Dlatego wyjechaliśmy. Wielu nauczycieli i profesorów emigrowało. To nie jest zwykła ucieczka, to sposób przetrwania, taka walka. Za granicą możemy być Czeczenami bardziej niż w naszym kraju...

2007-12-21 15:51:21 skomentuj (2)

Planete godz. 21.45: Film dokumentalny "Rosja - Czeczenia. Głosy


Film dokumentalny "Russia - Chechnya. Voices of Dissent" prod. Wielka Brytania 2005, reżyseria Carlo Nero. Film jest hołdem złożonym ludziom, którzy przez lata walczyli o sprawiedliwość i wolność w Rosji, Czeczenii i innych dawnych republikach sowieckich, a także organizacjom walczącym o prawa człowieka. Władimir Bukowski, znany sowiecki dysydent, żyje w Anglii i w dalszym ciągu nieustannie walczy o prawa człowieka w Rosji. Zaczął jeszcze jako nastolatek, gdy w ZSRR panował reżim Breżniewa. W filmie próbuje wyjaśnić przyczyny powrotu do władzy byłych oficerów KGB, którzy pod rządami Putina dowodzą wszystkimi ministerstwami w Rosji. Ten nagły powrót do władzy ma, według Bukowskiego, ścisły związek z zamachem w sierpniu 1990 roku i dwiema wojnami przeciwko Czeczenii. Zrozumieć jego sposób myślenia pomaga opowieść o latach 6o. i 70. w Rosji, protestach przeciwko sowieckiej inwazji na Czechosłowację i politycznych represjach, w tym torturach w zakładach psychiatrycznych, którym został poddany nie tylko Bukowski. W dokumencie "Rosja - Czeczenia. Głosy protestu" wypowiada się m.in. Elena Bonner, żona Andrieja Sacharowa, laureata pokojowej nagrody Nobla i zamordowana rok temu dziennikarka Anna Politkowska. Wyjaśniają cel walki o godność Czeczenów oraz kampanii w obronie zatrzymanych z przyczyn politycznych Michaiła Chodorkowskiego i Trepaszkina.

Najbliższe emisje: Planete 21 grudnia godz. 21.45, 28 grudnia godz. 17.20. Film trwa 47 min.

Planete.pl


2007-12-21 15:49:26 skomentuj (0)